Małe błogosławieństwo! Mój dziennik bezpiecznej dostawy Doorzo
Treść recenzji
Dziś po południu na moim telefonie zadzwoniło znajome powiadomienie o dostawie. Dziecko, które zamówiłam na Doorzo, w końcu przyszło! Do dziś pamiętam, że po złożeniu zamówienia zawsze czułam się trochę nieswojo, martwiąc się, czy przedmiot nie ulegnie uszkodzeniu w transporcie. Ale kiedy zobaczyłem kuriera idącego w moją stronę z nienaruszonym kartonem, zmartwienie natychmiast zniknęło. Dowód dostawy Doorzo jest przyklejony na zewnątrz kartonu, a taśma uszczelniająca jest również mocno przyklejona, bez żadnych śladów zgniecenia lub zawilgocenia. Nie mogłem się doczekać, aż przetnę taśmę nożem biurowym. Towar znajdujący się w środku był dobrze chroniony materiałem amortyzującym i leżał bezpiecznie na środku, jakby dopiero co opuścił magazyn. Po sprawdzeniu, z samym produktem nie dzieje się nic złego i jest dokładnie taki sam jak na zdjęciu na stronie. To poczucie idealnego połączenia pomiędzy „oczekiwaniem przy składaniu zamówienia” a „satysfakcją z otrzymania towaru” jest naprawdę dobre!


